Dziecięca kolorowa koszulka startowa

Dziecięca kolorowa koszulka startowa

Mój syn bardzo chciał zacząć grać w piłkę nożną. Po rozmowie z mężem i znalezieniu mu dobrego trenera zapisaliśmy go na zajęcia. Na początek wybraliśmy tylko dwa treningi tygodniowo dlatego że był jeszcze malutki. Chcieliśmy sprawdzić czy to nie jest jego kolejne widzimisię czy naprawdę chce trenować no i oczywiście czy mu się spodoba.

Koszulka startowa dla malucha

koszulki startoweNawet jeśli na początku miały to być tylko dwa treningi tygodniowo ubrania sportowe trzeba było mu kupić od razu. Zaczęłam oczywiście od tańszej wersji, bo nie wiedziałam jak długo będzie chciał grać. Kupiłam mu spodenki, getry, koszulki startowe, bluzę, bo była jesień, bieliznę termo aktywną i dużo innych potrzebnych rzeczy. Jak tylko przyniosłam do domu zakupy mały od razu zaczął je ubierać. Najbardziej spodobały mu się koszulki startowe. Były w różnych kolorach i rzucały się w oczy. Było mu smutno, że mógł je ubierać tylko dwa razy w tygodniu więc od czasu do czasu pozwalałam mu je ubrać na wyjście na zakupy czy gdzieś na miasto. Bardzo się wtedy cieszył i nosił je z dumą, bo myślał, że wszyscy na około wiedzą, że gra w piłkę. Czuł się bardzo ważny. Po kilku tygodniach treningów zauważyłam, że pochłonęły go bez reszty. Byłam w szoku dlatego że nie spodziewałam się takiego zaangażowania. Zazwyczaj nudził się takimi rzeczami po paru tygodniach tu było inaczej. Oczywiście jak to dziecko bardzo szybko rosło. Wiec ubrania też co chwilę trzeba było wymieniać na nowe. Najbardziej jednak zawsze podobały mu się koszulki startowe. Zawsze na zakupach stał przed wieszakiem bardzo długo wybierając odpowiedni kolor, zawsze inny. Jeśli oczywiście akurat był dostępny rozmiar. Czasem braliśmy dodatkową koszulkę na zapas, gdyby ta pierwsza się popsuła czy rozerwała. Młody był wtedy taki szczęśliwy. No i nigdy nie było problemu z prezentem na święta czy urodziny, zawsze chciał tylko jedno. Nowa koszulka startowa to był wymarzony prezent mojego dziecka, zawsze był szczęśliwy.

Minęło już parę lat od tych wydarzeń a ja dalej miło je wspominam. Niektóre te koszulki dalej są u nas w domu, syn już niestety z nami nie mieszka. Ma swój dom, rodzinę i syna, który ostatnio ciągle mówi o tym, że chce grać w piłkę. Muszę przekonać młodego, żeby go zapisał chociaż na dwa treningi tygodniowo.